wtorek, 7 stycznia 2014

ZAWIESZENIE

Cóż... jest mało czytelników i komentarzy, brakło mi pomysłu na to opowiadanie, przepraszamm wszystkich czytelników, ale to nie ma sensu ciągnąć dalej. Na tym blogu rozdzia,ł już się nie pojawi.
Autorka.

sobota, 23 listopada 2013

Podziękowanie.

Bardzo dziękuję wszystkim ! Na blogu ukazało się ponad 1000 wyświetleń i mam ponad 50 komentarzy.Jest to Wasza zasługa. Bardzo dziękuję wszystkim czytelnikom.
Zapraszam Was takżę na moją nową historię z Justinem .Licze na Was i mam nadzieję ,że bedziecie czytać i komentować.Następny rozdział pojawi się jutro,Życzę wszystkim miłego wieczoru i słodkich snów.Dobranoc Miśki.
Autorka.

Jeżeli nic nie macie do roboty to mój nowy blog- @http://inyourarms-lovestory.blogspot.com/

środa, 20 listopada 2013

Rozdział 8- "tego już za wiele"


-Jaa przepraszam cię,nie powinnam tak robić.-Pośpiesznie wróciła do swojej poprzedniej pozycji.Leżała na kraju łóżka tyłem do mnie.Nie podobało mi się to.Przyciągnąłem ją do siebie,a głowę położyłem na jej ramieniu.Zasneliśmy w tuleni w siebie.
Wstałem rano, a kiedy Kels jeszcze spała. Podeszłem do mojej kuchni i zabrałem się do przygotowywania kanapek i kawy. Ułożyłem wszystko na tacę, a następnie położełm różę i mały liścik dla Kels. Przekierowałem się do sypialni, gdzie złotowłosa spała.
-Kels, wstawaj śniadanie.-Widziałem, że się obudziła, ale nie pokazywała większą chęć, żeby się ze mną dogadać.-Kels,powiedziałem coś.-Tym razem powiedziałem nieco głośniej.
-Justin, prosze cię spokojnie...-Popatrzyła na mnie z poirytowaniem.
-Śpiesze się na trening, a ty się w tym czasie ogarnij i przyjdż do nas.
-Do nas ?
-Kels,jeżeli myślisz, że sam ćwiczę na siłowni jesteś w błędzie.-Tym razem ja się odegrałem i popatrzyłem na nią jak na idiotkę.
-Justin !-Jej ręka chwyciła za krawędż poduszki, która w kilka sekund trafiła w moją twarz.Bedę opanowany i wyjdę.Poszedłem w stronę drzwi i pośpiesznie opuściłem moje mieszkanie.Udałem się do pobliskiej siłowni gdzie byłem umówiony z kumplami. Pogoda tego dnia nie dopisywała, a wręcz była paskudna-padał deszcz. Kiedy dotarłem na wyznaczone mi miejsce weszłem na recepcję, a moje ciało ogarnęła fala ciepła. Pokazałem młodej brunetce wykupiony przeze mnie karnet i udałem się w kierunku szatni. Nie byłem tam sam. Pełno spoconych mężczyzn się ubierało,a ja odszukałem wyznaczoną mi szafkę z numerem 24. Wyciągłem z mojej granatowej torby szare dresy i białą bluzkę.Pośpiesznie się przebrałem i weszłem na salę. W oddali odszukałem moich kumpli. Pobiegłem w ich kierunku. Od razu przeszliśmy do ćwiczeń,a dokładniej na ring. Boks uprawiałem od czterech lat i naprawdę to polubiłem. Mój wzrok przekierowałem w kierunku prostackich pogwizdów. Kels przyszła. Nie mogłem wytrzymać kiedy koło niej zgromadziło się trzech starszych od niej facetów, a jednak jej to nie przeszkadzało. Na jej twarzy pojawił się ogromy uśmiech. A mnie miał zaraz trafić szlak. Gwałtownie wyszedłem z ringu i udałem się w jej kierunku. Przepchnąłem się przez jej adoratorów i szrpnąłem ją za rękę. –Skończyłem, możemy iść, ale jak widać ty się świetnie bawisz.
-Justin, nie rób mi awantury o nic.- Spojrzała na mnie oczekując sam nie wiem czego. Jej twarz nic nie wyrażała, a mną panowała jedynie złość.- Posłuchaj ja naprawdę nie wiem czy to jest konieczne, ale może powinienem cię podpisać, a wtedy te zboczeńce się nareszcie odczepią.
-O co ci chodzi? Byli dla mnie mili.
-Kels do jasnej cholery.Ty jesteś ślepa?! Jedyne co chcieli to cię przelecieć nic więcej.Parzyli na ciebie jak na jakiś tani towar.
-Prosze cię nie bądż zazdrosny i skończ już.- Tego było za wiele.To ja tutaj wyznaczałem zasady.Stanąłem w miejscu gwałtownie popychając Kels na ścianę.Musiałem jej coś uswiadomić.
-Posłuchaj mnie do cholery! To ja tutaj wyznaczam zasady i zapamiętaj sobie tylko ja mogę tak na ciebie patrzyć.Zrozumiałaś?-Wysyczałem jej do twarzy czekając co odpowie...
-Tak,rozumiem.- Nareszcie jakieś porozumienie. Wkuwiają mnie faceci, którzy oczekują od kobiet tylko jedno. To są prostaki. Nie mam ochoty ,aby Kels się z nimi zadawała. To nie jest jej poziom. Ona ma się szanować. Od teraz się za nią wezmę każdy kto stanie mi albo jej w drodze ...zniszczę. Naucze ludzi szacunku,a  Kels mam nadzieję, że zrozumie moje zachowanie.
-Kels jesteś głodna ? Zabieram cię na obiad.
-Mhm, a dokąd? Może Macdonald?-Pokiwałem głową na tak i udaliśmy się na parking w kierunku mojego samochodu. Jednak to co zobaczyłem bardzo mnie wyprowadziło z równowagi.Agata.
-O jeej jaka słodka zakochana para! Oj Justin widzę, że szybko sobie znalazłeś następną ofiarę.-Tak to ona moja była dziewczyna, która zawsze musi wszystko mi psuć. Odkąd ją zostawiłem uprzykrza mi życie. Gdybym nie miał szacunku po jej słowach napewno bym ją ostro powyzywał, ale...
-Posłuchaj nie mam czasu na jakieś głupie gierki, odpuść sobie Aga.-Spiorunowałem ją wzrokiem licząc, że się opamięta.
-Ooo masz rację pokaż twojej nowej dziewczynie swoją drugą stronę.Może jej opowiesz jak podniosłeś na mnie rękę.-W tym momecie przekroczyła granice. Nikt nie będzie ze mnie robić damskiego boksera.Podeszłem do niej szybkim krokiem i pokazałem, że nie ma na co liczyć.
-Wypierdalaj Agata ! .-Opanowała mnie złość i gniew.Nie byłem w stanie normalnie funkcjonować.
-Justin, ale kto to był ? Co to miało znaczyć?
-Prosze zamknij się na chwile. Muszę ochłonąć.-Wsiedliśmy razem do samochodu, a twarz Kels wyrażała więcej niż tysiąc słów. Wiedziałem, że to będzie trzeba wyjasnić , ale nie teraz ...
-------------------------------------------------------------------------------------------------

Mhm wiem rozdział beznadziejny i pisany na szybko.Przepraszam,że zawiodłam .
Autorka

U W A G A

Jeżeli możecie to proszę wchodżcie na mojego następnego bloga-http://inyourarms-lovestory.blogspot.com/

Mam nadzieję, że będziecie czytać i komentować.

niedziela, 17 listopada 2013

Uwaga

Założyłam drugiego bloga .Zapraszam do czytania - http://inyourarms-lovestory.blogspot.com/ .
Następny rozdział pojawi się jutro wieczorem.Na nowym blogu jeszcze dzisiaj ,albo jutro ,pozdrawiam.
Autorka.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 7 -”Sex Instructor First Lesson Free"


Zobaczyłam Justina palącego papierosa w towarzystwie jego kumpli,a kiedy mnie zobaczył papieros wylądował na ziemi.-Kels! Co ty tutaj robisz ?-Równie dobrze mogę spytać co ty tutaj robisz?Niewiedziałam ,że palisz.-Daaj,że spokój.Ty i Dom Mody ?-Swój wzrok przekierował w kierunku wejścia,z których wychodził Harry.-Tak ? Z nim tutaj byłaś ?-Nie wiedziałam co odpowiedzieć.Pochyliłam głowę na dół.Justin nie wytrzymał i odszedł ode mnie.Zrobiło mi się strasznie głupio.Nie chciałam ,aby sobie ode mnie poszedł.Mógł zawalczyć.
Justin POV
Zamurowało mnie kiedy zobaczyłem ją przed tym cholernym domem mody.Kiedy wyszedł z tamtąd ten lokowaty palant wszystko dla mnie było jasne.Ona tam z nim.Miałem ochote temu kolesiowi zmasakrować ten jego pedalski ryjek.Miałem napisać jej na ręce własność Justina Biebera ,aby się od niej odczepił?Postanowiłem mieć na nich wyjebane,a z Kels jeszcze nie skończyłem.Sprawie ,że zapomni o tym frajerze.Wróciłem do moich kumpli.Obgadaliśmy sprawę ,a ja ustaliłem plan.
Wysłałem do niej sms-a.”Nie skończyłem jeszcze z tobą,szykuj się za 5 min będę u ciebie”.Nie dostałem odpowiedzi.Jednak poszedłem do niej.Dzrwi mi otworzyła jej siostra.-Justin proszę zrób coś Kels nie wróciła do domu ,martwie się o nią!-Kurwa,ona  nie wróciła?Ide jej szukać!-Wybiegłem z posesji Kels.Nie wiedziałem od czego zaczać.Zaczęło się ściemniać.Podążałem najgorszymi uliczkami Londynu.Nie mogłem jej znależć.Nie wiem co mnie podkusiło ,ale skręciłem do uliczki gdzie stały skąpo ubrane ,młode dziewczyny.-Dla ideałów mamy zniżkę!-Nie dziękuję.-Odpowiedziałem pośpiesznie.Nie chciałem ,aby mnie podkusiło na cos więcej.W oddali usłyszałem krzyki.Pobiegłem w ich kierunku.Zobaczyłem jak ktoś do Kels sie dobierał.Pobiegłem w ich kierunku.-Szmato! Do samochodu!-Chyba w snach pedale.!-Odciągnałem tego napaleńca od Kels.Dostał ode mnie w twarz.Musiałem się na kimś wyżyć.Padło na niego.Ledwo przytomnego pozostawiłem go leżeć na drodze.W oczach Kels był strach.Podeszłem do niej.Chciałem ją przytulić,ale się ode mnie odsunęła.Zabolało.-Tyy zabiłeś go?-Nie ,on żyje.-po jej twarzy spłynęły kolejne łzy.Ugieły jej się kolana.Podeszła do mnie i wtuliła się w mój tors.-Już dobrze ,ale teraz musimy szybko stąd iść zanim pojawią się psy.-kiwnęła delikatnie głową.-Przepraszam musimy iść pieszo,nie wziąłem samochodu-Nie umiałem znieść widok jak płakała.Wziąłem ją na ręcę.Bez słów się we mnie wtuliła.-Justin czy zabierzesz mnie do siebie?-A chcesz?-Pokiwała głową na tak.Zaprowadziłem ją do mnie.Delikatnie położyłem ją na moim łóżku.Już miałem opuścić pokój i spać na sofie ,ale usłyszałem delikatny głos Kels.-Justin prosze zostań ze mną.-Położyłem się obok niej na łóżku.Nie przestawała płakać.-Ppprosze zdejmij mi te potargane ciuchy.-Popatrzyłem z intrygą.Serio ?Rozpiąłem jej zamek s tyłu sukienki,a potem ją zsunąłem.Jej ciało było całe w sianiakach.Powiniem zabić mojego brata i tego pedała na ulicy.-Zimnoo mi...-poczekaj dam ci moją koszulke.Wstałem z łózka  podchodząc do mojej szafki.Wyciągnąłem koszulke z napisem”Sex Instructor First Lesson Free”Z uśmiechem na twarzy podałem ją Kels.-Poważnie ?-Tak Kels .-Nie umiałem się powstrzymać od śmiechu.Ubrała moją koszulkę.-Wyglądasz w niej lepiej niż ja !Hmm panno Kels mogę skorzystać z usług?-Ej!-rzuciła we mnie poduszką.-Póżno jest...śpimy?-Pokiwała głową na tak.Zgasiłem lampę i położyłem się na łóżku obok mnie.Wtuliła się we mnie.Po chwili usiadła na mnie okrakiem ,a nasze usta złączyły sie w pocałunku.





______________________________________________________________________________


Rozdział na Dobranoc<333.Zostawiam go do waszej oceny.Zyczę wam miłych snów z Jusem w roli głównej.Autorka

Rozdział 6 Kelnerka ?Tylko na tyle mnie stać?


-Jaa...nie o to mi chodziło Justin.Chyba już pójdę.-Popatrzyłam na Justina z nadzieją ,że cokolwiek powie.-Nie musisz iść.Zostań ze mną.-Popatrzył na mnie z błyskiem w oku.-Proszę?-Jej Justin,zostanę.
Siedziałam obok niego na sofie popijając gorącą herbatę.-Naprawde ci jest aż tak zimno ?-Tak zimno mi...Domyśl się idioto o co mi chodzi .-Hah zmarzluch.-Znowu się uśmiechnął.-Śmieszy cię to ?-zrobiłam obrażoną minkę i odwróciłam głowę w innym kierunku.-Ej Kels !-Wziął ode mnie kubek herbaty i położył go na stół.-No choodż do mnie !-Rozszerzył ręce w nadzieji ,że się do niego przytulę.To też zrobiłam.Wtuliłam się w jego tors.Miałam nadzieję ,że chociaż przez chwilę będę mogłać trwać w tej chwili,a jednak !Niespodziewanie mnie obrócił tak ,że ja znalazłam się pod nim .
-Zapomnij ,że będziesz na górze!-Na jego twarzy znowu łobuzerki uśmiech.Wiedziałam o czym myślał.Dzwonek do drzwi.-Pieprzone pedały ,wszystko mi muszą psuć.-Na słowa Justina delikatnie się uśmiechnęłam. Poszedł otworzyć dzrwi.Czekałam i czekałam.Rozmawiał dobre 20 min.
-Przepraszam,kumpel chciał pogadać.Mam nadzieję ,że się nie gniewasz.-Mogłeś go zaprosić do środka.-Odpada.Wiesz ja muszę teraz wyjść ,nie chcę nic mówić ,ale...-Rozumiem już idę.
-Kels,poczekaj!-Tak ?-Widziałam grymas na jego twarzy.-Ja naprawdę muszę iść.Nie gniewaj się.-A dokąd idziesz ?-Nie mogę powiedzieć.-To nie...-Wyszłam z jego domu.On zawsze musi wszystko psuć?Zaczęło się ściemniać.Kiedy doszłam do domu udałam się do pokoju siostry .Zdzwiłam samą siebie.Musiałam się  komuś zwierzyć.Padło na nią.Opowiedziałam jej całą historie.Była nieżle zdziwona,bo zawsze udawałam,że wszystko jest w jak najlepszym porządku.Tego wieczoru postanowiłam się nie martwić o Justina.Wyciągnęłam karteczkę od Harryego i telefon.Napisałam do niego sms-a z pytaniem ,o której jest jutrzejszy pokaz i gdzie.Odpisał po paru minutach.
„miło ,że napisałaś.Godz.17.Główny dom Mody w centrum Londynu.Będę na ciebie czekał =D”
Momentalnie się uśmiechnęłam.Wiedziałam ,że Justinowi to się nie spodoba,ale miałam nadzieję ,że to się  nie wyda.Postanowiłam dowiedzieć się coś o chłopaku,którego poznałam.Wpisałam w Google „Harry Styles”.Model.20lat.Zamieszkał w Londynie.Wydawał się na raczej normalnego chłopaka.
Następnego Dnia ...
Wstałam rano z bardzo dobrym humorem.W mojej głowie ciągle była jedna myśl czyli dzisiejszy pokaz Harryego.Ten uroczy chłopak bardzo mnie intrygował.W mojej głowie rozpoczęła się chora gra.Z jednej strony Justin ,a po drugiej Harry.Rozum ,a serce walczyło między sobą.Ubrałam się w ciepłe dresy.Pogoda pozostawiała tego dnia wiele do życzenia.Zrobiłam sobie gorącą herbatę i zjadłam śniadanie.Bezczynnie oglądałam telewizor.Siostra wyszła do pracy.Ja nie miałam jeszcze planów.Nie wiedziałam co zrobię jak skończę szkołę.To już za dwa tygodnie.Kelnerka ?Tylko na tyle mnie stać?Położyłam się na sofie przed telewizorem.Zasnęłam w poszukiwaniu marzeń...
Umalowałam usta,rzęsy,a na twarz naniosłam trochę pudru.Popatrzyłam na moje odbicie w lustrze.Nie byłam aż taka brzydka.Wsunęłam na siebie granatową sukienkę.Sięgała mi do połowy ud.Włożyłam czarne szpilki,a włosy rozpuściłam.Zeszłam po schodach na dół i wzięłam czarną torebkę.Zamówiona przeze mnie taksówka już czekała przed domem.Wsiadłam do niej ,a kierowcy rozkazałam jechać na miejsce pokazu.Wysiadłam przed wielkim Domem Mody w Londynie.Podekscytowana weszłam do środka.Stanęłam na końcu kolejki.Za 25 min rozpoczynał się pokaz.Szukałam w tłumie Harryego.Wkońcu nadeszła moja kolej.-Jest pani na liście gości?Proszę podać imię i nazwisko ?-Tak jestem,Kels Parkson.-Wysoki mężczyzna wyszukiwał mnie w karcie gości.-Pani Parkson zapraszam panią do strefy VIP miejsce ma pani w rzędzie pierwszym.-Moje wewnętrzene zadowolenie bardzo łatwo dało się wyczuć,Udałam się w kierunku Sali głównej.Nareszcie moim oczom ukazał się Harry.Mój wzrok przekierował się na jego wyrzeżbiony tors.Podeszłam do niego ,a on przywitał mnie uroczym uśmiechem.

-Ciesze się ,że przyszłaś.Czekałem na ciebie Kels.
-Bardzo mi miło ,że mogę tutaj być.
-Pokaz zaczyna się za kilka minut.Zajmij swoje miejsce ,a ja muszę isć do szatni.-Wysłał mi usmiech po czym zniknął w oddali.Przekierowałam się do pierwszego rzędu i zajęłam swoje miejsce.Pokaz się rozpoczął.Na scene wyszli pierwsi modele w parach z modelkami.Moim oczom ukazał się Harry w garniturze.Towarzyszyła mu wychudzona blondynka ubrana w ołówkową spódnice z białą koszulą włożoną do środka.Idealnie ze sobą współgrali.Pokaz trwał godzinę.Zaczęłam sie zbierać.Skręciłam w kierunku wyjścia z budynku.To co zobaczyłam nazewnątrz spowodowało u mnie lęk i zdenerwowanie.Co teraz?Uciekać ?
_________________________________________________________________________
Pojawił się kolejny rozdział .Mam nadzieję ,że wam sie spodoba,.Zostawiam go do Waszej oceny.
Autorka


niedziela, 10 listopada 2013

Uwaga.

Chcecie jeszcze dzisiaj następny rozdział ?.Jeżeli tak to piszcie w komentarzach.Chce wiedzieć ,czy jest sens pisania go teraz .Czekam na opinie pod postem.
+Bardzo dziękuję za ponad 200 wejść na blogu
Autorka